niedziela, 3 maja 2015

to nie to samo.

Od najmłodszych lat w domu, czy chciałam, czy też nie, słuchałam bardziej gitarowych brzmień. Bardzo różnorodnych, ze skrajności w skrajność. Mimo to, sama i świadomie, zaczęłam się wkręcać w te klimaty dopiero w okolicy gimbazy. Za niektóre moje muzyczne miłości jest mi teraz wstyd, niektórych rzeczy słucham do tej pory. 

Jednym z zespołów, które darzyłam uczuciem (ale dalej nie wiem, czy wstyd czy nie, a włączyć mi się zdarza do tej pory) była Pidżama Porno. Chorera, jak ja się jarałam. W prawdzie przygodę z Grabażem zaczęłam od Strachów, ale Pidżama była jakaś taka bliższa sercu. Ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że zakochiwałam się w piosenkach chwilę po tym (okej, kilka lat no. ale niewiele!), jak zespół zawiesił swoją działalność. Smutna była świadomość, że średnie są szanse, że kiedyś umrę ze zmęczenia i/lub szczęścia pod sceną na ich koncercie. Nadrabiałam koncertami Strachów. No ale to nie to samo.  

A tu nagle, jakiś czas temu jebut. Wracają. 

Nie pamiętam, jakie uczucia się we mnie budziły, gdy się dowiedziałam. No ale jakąś wielką euforię bym zapamiętała. A nie pamiętam. Trochę fajnie. A trochę obojętnie mi już było. Wiem na pewno, że jechać specjalnie na drugi koniec Polski na koncert stanowczo mi się nie chciało. Jakoś niedawno zagrali w Lublinie, ale za okropne pieniądze. Brzmiało to już trochę lepiej, ale ostatecznie nie znalazłam funduszy. Ani towarzystwa. Trudno. 

A teraz następuje zwrot akcji.
Bo zagrali znowu. 
Za darmo. 
Bo juwenalia medykalia. 
I tym razem się już wybrałam. 

Wybrałam się tylko po to, żeby spełnić marzenie szesnastoletniej mnie. Szesnastoletnia ja cieszy się teraz, że się udało. Że marzenia się spełniają. Że usłyszała kilka piosenek, które lubiła. Że odhaczone. 

Dwudziestojednoletnia ja jest trochę rozczarowana.
Może to przez to, że to pięć lat zrobiło swoje. Może wyrosłam, może pozmieniali mi się idole, może poszerzyłam muzyczne horyzonty na tyle, że to już nie jest jedna z lepszych rzeczy jakie znam. Może dlatego, że Grabaż jest w wieku mojego ojca, broda mu posiwiała i sprawiał wrażenie po prostu zmęczonego. Może to mój pms. A może to po prostu te całe juwenalia

Jeszcze kilka lat temu juwenalia były trochę imprezą życia. Poznałam tam ludzi, którzy mieli na mnie później jakiś wpływ, dzięki którym poznałam innych ludzi, dzięki którym co przeżyłam, to moje. I miałam mniej pewności siebie, ale dużo więcej energii. Koncerty spędzałam pod sceną, w tłumie. Teraz nie widzę siebie nigdzie indziej, jak z tyłu czy na uboczu. Nawet mordę czasem drę. Ale nie skaczę i moim zębom nie grożą łokcie czy glany. Ah, i jeszcze ta adrenalina! Bo przecież gówniarz na studenckiej imprezie. Bo przecież alkohol i papierosy i poranne powroty do domu
Może to o ten alkohol chodzi?
Bo dziś wystałam te dwie godziny totalnie na trzeźwo. 
Bo kierowca bombowca
Stałam i wspominałam poprzednie edycje.
A może to to, że nie jestem studentką?

Hipokryta ze mnie wyłazi na tych imprezach, bo z pogardą patrzę na młodszych od siebie, leżących pod krzakami. Inna sprawa, że nigdy tak nie kończyłam koncertów. Ale pijaniutka byłam chyba na wszystkich. Ale jakoś ta pogarda wylewa się ze mnie nie tylko w stosunku do tych nielegalnych imprezowiczów. Ten cały pijany tłum mnie po prostu wkurwia

A przecież sama czasem drę mordę i wpadam na ludzi i gubię rzeczy i znajomych. 
Inna sprawa, że nie potrzebuję do tego alkoholu. 

Czy ja się nie umiem bawić?
Co się ze mną stało?

4 komentarze:

  1. No, widzę, że mamy podobne odczucia po wczorajszej Pidżamie. Smutno być starą, chlip chlip.
    PS.
    Sławna jesteś, widziałam jak sprzedajesz lody (a właściwie cierpliwie czekasz, aż ktoś będzie miał na nie ochotę :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo jednak czekoladowe > truskawkowe :c

      Usuń
  2. Przyjemnie się czyta Twoje wpisy :) ja obecnie też karmię ludzi, chwilowo rzuciłam studia. Zmieniam je na takie, które w końcu wywołują ciarki i już zaczęłam czytać literaturę obowiązkową.
    Chociaż wszędzie słyszę, że to zły pomysł. Że praca ciężka (jeśli w ogóle jest), że powinnam zrobić studia ekonomiczne, wysiadywać 8h za biurkiem i trzepać hajsy. Kit, że bez grama pasji i satysfakcji. Bo komu one potrzebne.

    Czekam na wpisy :)

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, jest mi przemiło :3
      ja tam słyszę, że powinnam grzebać ludziom w zębach i trzepać hajsy, brzmi równie pociągająco jak dla mnie :D
      trzymaj się przy swoim!

      Usuń