poniedziałek, 29 czerwca 2015

jak zrobić dobrze sprzedawcy.

Gdy zaczynałam pracę w lodziarni, jedyne czego się naprawdę obawiałam, to kontakt z klientem. Bo ludzie są głupi, marudzą i podnoszą ciśnienie.
Póki co, z uśmiechem i ulgą, mogę powiedzieć, że tych całkiem-w-porządku klientów jest więcej niż tych, którym mam ochotę przykleić loda do czoła.
I o tych lepszych opowiem tym razem. Rozpatrzcie to jako poradnik jak nie być traktującym z góry chujem wobec sprzedawców świata. Oraz jak łatwo jest zrobić komuś dzień.

Zasadniczo wszystko sprowadza się do bardzo małych rzeczy. 
Do głupiego „dzień dobry i głupiego „dziękuję.
Uwielbiam klientów, którzy od tego „dzień dobry” zaczynają. Albo chociaż odpowiadają na moje. Ja już wtedy wiem, że jest ogromna szansa, że wszystko pójdzie przyjemnie i bezkonfliktowo. I mimo iż nasz kontakt trwa około trzydziestu sekund, to te ładne słowa, to kulturalne zachowanie wpłynie na moje samopoczucie, na moje chęci do dalszej pracy oraz, nie oszukujmy się, na sposób w jaki cię obsłużę.
Mam takich stałych klientów. Dwie dziewczynki, śliczna żona z trzecim potomkiem w brzuchu i głowa rodziny wyglądająca, jakby uciekła z pierdla. Kilka razy. Facet mnie przeraża konkretnie. Ale mimo kamiennej twarzy, zawsze „dzień dobry”, zawsze „dziękuję”, zawsze „do widzenia”.
Szanujmy się, no nie?


„Nie zimno pani?”
Tak zaczęła się moja pierwsza rozmowa z klientem. A zimno było mi niesamowicie. Ale wyobraź sobie. Obcy człowiek w jakiś sposób wyraża troskę. No czy to nie jest wspaniałe? Te krótkie rozmowy z przypadkowymi ludźmi to coś, co pomaga przeżyć dwunastogodzinną zmianę. Ponarzekają na pogodę. Zapytają, po co rozstawiana jest scena pod zamkiem. Polecą film. Opowiedzą, gdzie jedli lody za gówniarza. Albo jak było za komuny.

A czasem jeszcze zarobię komplement.
„Zobacz Krysiu, jak pani nam ładnie kręci, tak z sercem! Pani to chyba lubi swoją pracę.” 
„Pani uśmiechu to nie sposób nie odwzajemnić!”
„Przepraszam, że tak się przyglądam, ale bardzo podoba mi się pani makijaż.”
„Jakbym nie była taka stara, to też bym sobie zrobiła takie kolczyki jak pani, bardzo fajnie to wygląda.”

To autentyki, spisywane na bieżąco.

À propos zarabiania. 
Napiwki.
Zdarzyło się może z pięć razy.
Dwa razy - znajomi.
Raz - były nauczyciel z liceum.
Raz - brodaty facet, mężczyzna bardzo. Uszczęśliwiony lodem z polewą księżniczkową. 
I raz - przesympatyczny chłopak, który gdy zwróciłam uwagę, że położył mi za dużo o złotówkę, powiedział, że wie, puścił oczko i poszedł w świat z dwoma średnimi w duńskich.

Głupia złotówka, nie? No bo co sobie można kupić za złotówkę? Ale każda taka odłożona poza kasę moneta krzyczała „ej Dorotka, ktoś cię docenił!”. I ryj mi się cieszył bardziej, niż w momencie wygrzebania dychy z zapomnianych spodni.

Jednak po trzech miesiącach pracy tutaj, mogę śmiało stwierdzić, że całe moje serce należy do wyrozumiałych i cierpliwych klientów. Tych, którzy nie tupią niecierpliwie nogą, nie wzdychają znacząco, nie krzyczą, nie mają pretensji i nie nazywają mnie brzydko, gdy z jakiegoś powodu mi nie idzie. A najczęściej wina leży po stronie maszyny, która czasami ot tak przestaje mrozić.
Kłaniam się nisko wszystkim, którzy swoim zachowaniem nie dokładali mi stresu w sytuacjach, gdy ustawiały się kolejki, a maszyna pokazywała mi środkowy palec.

Może i często się nudzę. Może i się nie rozwijam. Może dalej nie robię nic w kierunku zapewnienia sobie jakiejś przyszłości. 
Ale kurwa. Lubię moją pracę. 
Może i nie daje mi takiej satysfakcji jak kuchnia, bo nie robię nic nadzwyczajnego.
Niczego nowego się nie uczę.
Oprócz zachowania.


Bo tak jak Grande nauczyło mnie zachowania wobec kelnerek, tak lodziarnia nauczyła mnie zachowania wobec sprzedawców i generalnie ludzi po drugiej stronie kasy/lady/okienka.
Czuję się lepszym człowiekiem.
A wdzięczność, jaką odczuwam przy każdej sympatycznej transakcji, robi mi niesamowicie dobrze.
W głowę.
W samopoczucie.

1 komentarz:

  1. wejdź na http://study4u.eu/ i znajdź idealną dla siebie uczelnię , ja korzystałem z tej strony i dzięki niej znalazłem wymarzoną uczelnię ! :D

    OdpowiedzUsuń