niedziela, 22 czerwca 2014

dziękuję.

Mogłabym długo wymieniać, w ilu wypadkach miałam pod górkę w najgorszym okresie dziewczęcego nastoletniego życia, z tego powodu, że moja Mama ruszyła zdobywać świat i euro
Bo wiesz. Byłam wtedy w gimnazjum. Zaczynałam być człowiekiem. Trzeba było mnie nauczyć się malować, dobierać rozmiar biustonosza do wciąż rosnącego biustu, przypominać, że jeśli przypadkiem miałabym okazję uprawiać seks, to trzeba się zabezpieczyć. I jeszcze pilnować, żebym odrabiała lekcje. 
Do tego trzeba było pomóc kupić sukienkę na bal czy podwieźć na imprezę, udając, że wcale nie słychać stukających butelek niskoprocentowego piwa o smaku owocowym w mojej torebce. I trzeba było czasem pojawiać się na wywiadówkach, pamiętając do której klasy chodzę, kto mnie uczy, z czym mam problem i z czym szkoła ma problem jeśli chodzi o moją mało sympatyczną osobę. A po wszystkim starać się spokojnie zapytać o co mi chodzi w moim krótkim życiu i czemu nie umiem się zachować. I przytulić, kupić lakier do paznokci i zmotywować do zdania do następnej klasy.
I wytłumaczyć dlaczego przyjaciółki są głupie, dlaczego nie mam chłopaka i co właściwie miałabym robić, gdybym jednak jakiegoś zaczęła mieć. 
I tak dalej. 

Jak sobie pomyślę o tym całym życiowym cyrku, ale przeżywanym z tej drugiej strony, ze strony autorytetu, wychowawcy czy nierzadko mediatora, który na dodatek pojęcie o tym, do czego zdolne są dojrzewające dziewczynki, jest wątpliwe, ciśnie mi się na usta jedno słowo.

Dziękuję. 
Ogromnie dziękuję. 

Wiesz, to nie jest tak, że tej Mamy nie było wcale. Była i jest bardzo często. Fakt, najczęściej po drugiej stronie monitora, ale jest. Jest i ma się dobrze.

Ale jakby na to nie patrzeć, to Tata mierzył się z codziennym zrywaniem mnie z łóżka, z moimi hormonalnymi burzami i babskimi dolegliwościami, z moim okropnym tonem, z moim gardzącym spojrzeniem, z moimi częstymi łzami, z brakiem posłuszeństwa i z trzaskaniem drzwiami. Z fochami, zachciankami, problemami w szkołach i ze zbyt głośną muzyką, której źródłem był mój wiecznie zabałaganiony pokój. Co więcej, miał nas do ogarnięcia dwie

Są chyba komedie o takim temacie przewodnim. Że ojciec wychowuje córki - nastolatki. Komedie. Chciałabym. 

I szczerze mówiąc, mimo iż to częściej przypominało dramat, to w dalszym ciągu czuję jedynie wdzięczność. Bo Tata świetnie sobie poradził. Skąd wiem? Bo mnie lubi jako człowieka, nie tylko jako córkę. Mama tak samo. I ja też zaczynam się lubić. Taka jaka jestem w środku, w głowie. Taka, na jaką mnie po cichu wychował. Bo gdzieś między jednym trzaśnięciem drzwiami a drugim udało mu się przemycić trochę rad i praktycznych umiejętności. Gdzieś między jedną jedynką z matmy a drugą zdążył pokazać mi kawałek świata, ucząc szacunku do innych kultur i umiejętności odnalezienia się w obcych miejscach. Gdzieś między jedną nieprzespaną z mojej winy nocą a drugą, nauczył wytrzymałości i obracania wszelkich niewygód w przygodę.
I przede wszystkim - szukania jasnych stron w każdej sytuacji. 

Nigdy się nie martwi, że sobie z czymś nie poradzę. Uważa, że to reszta świata powinna się martwić, że sobie ze mną nie poradzi. Jest ostatni do kwestionowania moich wyborów edukacyjno-zawodowych. Zamiast tego, nauczył mnie robić golonkę, prowadzić auto, jeździć na nartach, łowić ryby czy fotografować. Sprawdzał moje wypracowania, a jeszcze w przedszkolu robił mi najpiękniejsze kucyki i warkocze. Moje poczucie humoru to w jakiejś części też jego wpływy. 

I nawet jeśli proszę go o zakup awokado, a przynosi mi mango (bo wybrał najmniej pomarszczone) albo goni mnie do spania przed północą, mimo iż mam dwadzieścia dwa lata, czy denerwuje się, że niszczę sprzęgło i nie sprawdzam oleju, to i tak się uśmiecham pod nosem. Fakt, czasem robimy sobie przykrości w ten czy w inny sposób. Jednak mam wrażenie, że pod lepsze skrzydła nie mogłam trafić.
Kocham Cię Tato, nie tylko w Twoje święto.
I czemu miałabym tego nie oświadczyć tutaj, wszystkim?


2 komentarze:

  1. Zapraszam na mojego bloga(życie dwudziestolatki, która rozpoczęła studia i szuka doświadczeń dzięki inspiracji autorów blogów!)
    -> http://drobnostek-swiat.blogspot.com/

    Na Twój wpadam i poczytuję od czasu do czasu, powodzenia w pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisane. Naprawdę pięknie. Mam nadzieję, że Twój tata to przeczyta ;)

    OdpowiedzUsuń